Obserwatorzy

niedziela, 5 marca 2023

Coś to wolno idzie...





   
Żadnego haftu jeszcze nigdy tak wolno nie robiłam. Jakieś fatum, czy co... Taki mały hafcik, a ciągle  przeszkody. Gdyby nie to , że mi się bardzo podoba, pewnie zasiliłby kosz z przeznaczeniem  "kiedyś".

Mam źle wydrukowany wzór, do tego w niektórych miejscach nieczytelny. Pomyliłam się  kilkakrotnie, a że nie jestem fanką prucia, to usiłowałam to jakaś "załatać". Do tego... Brakło mi  trzech odpowiednich  kolorów mulin. Postanowiłam sobie  nic więcej pochopnie  nie dokupować i  musiałam dobrać z tego co mam. (Wydaje mi się, że moich zapasów pewnie   starczyłoby na arras wawelski). 

Do  zniechęcenia pomyłkami, doszedł czas potrzebny na  dumanie jak to zrobić, żeby z tych pomyłek  i braku kolorów wybrnąć z sensem.  Myślę, że mi się jednak jakoś udało. Do wyhaftowania pozostało trochę tła, trochę konturów, nastawienie lewej nogi, wykonanie pojazdu i torebki. 

Już się nie mogę doczekać, kiedy zabiorę się za  jakiś wzorek porządnie opisany.
 

Ponadto 5 grudnia doszedł  najważniejszy pochłaniacz czasu i uwagi. Słodki niemożebnie!!

5grudnia 2022 r. zostałam babką wnuczka Juliana.



U mnie na dworze ziąb, śnieg, wiatr.  Zatem życzę Wam ciepła w duszy i na dworze.Jola

wtorek, 29 listopada 2022

...po dłuuugiej przerwie





 

    Różne rzeczy się złożyły na ciszę na moim blogu. Jedną z nich był zespół cieśni nadgarstka. Nawet do Was często nie zaglądałam, bo mnie szlag trafiał na moją niemoc.

 Nie chcę przez to powiedzieć, że przez ten czas nic nie robiłam...co to, to nie. W ogromnych bólach i mękach uszyłam bluzkę, sukienkę i dwa żakieciki z dresówki. Nie jest to moja całkowicie praca, bo jestem biuściasta i trudno jest mi cokolwiek samej dopasować, dlatego o pomoc zwróciłam się do swojej koleżanki krawcowej.

    I...i  w końcu czas przyszedł na mój autoportret czyli na Babę Jagę od Nimue. Może bym wcześniej  wzięłam się za haftowanie, ale gdzieś się pomyliłam i stanęłam przed dylematem - popruć (tylko co i gdzie?), wyrzucić, czy spróbować kontynuować. Doszłam do wniosku, że fałdy na sukience  mogą być  inne niż w schemacie i żal wywalić, bo jednak już ileś pracy w to włożyłam. Tym bardziej, że i tak nie odtwarzam wiernie schematu, bo postanowiłam sobie, że nie będę dokupowała brakujących  mulin, tylko postaram się  haftować tym, co mam. A mam ich wcale niemało, więc zawsze się coś dopasuje, a haftowanie to w końcu dosyć kosztowne hobby.



    Po tak długiej przerwie praca szła mi wyjątkowo opornie. Krzyżyki robiły się koślawe, pomyłki były nader częste, tyle, że w porę zauważone. Długie i zimne wieczory listopadowe sprzyjają haftowaniu, więc myślę, że do końca roku autoportret skończę. Zdjęcie gotowego obrazka zamieściłam w poprzednim poście. Aha, dla ciekawskich- serwis do wymiany oleju w miotle zamówiony  ;))))

   

pierwowzór
portret


   Jutrzejszy dzień to tzw. Andrzejki. Dzień ten niegdyś obchodzono bardzo poważnie, a wszystkie wróżby związane były z kultem boga miłości, płodności i bogactwa. 

Cóż, wizerunek Baby Jagi zobowiązuje, więc życzę Wam dużo miłości i oby było do kogo napisać lub otrzymać np. takie słowa:

(...) jesteś dla mnie jak słoneczko na niebie, a ja jak malutka gwiazdka przy pełni księżyca, która marzy, żeby poczuć ciepło twojego blasku .

Serdeczności Jola



wtorek, 21 grudnia 2021

Wzór od ...czapy


Baba Jaga - Wzór

 Już od bardzo dawna podobał mi się obrazek Baby Jagi od Nimue. Niestety , jest to dosyć stary wzór i znane mi sklepy internetowe z wzorami haftów, nie miały go już w swojej ofercie. Z pomocą przyszła mi Sonia Marg z fb. Jeszcze raz Ci Soniu bardzo dziękuję.

Mój post nosi tytuł "Wzór od czapy", bo w okresie przedświątecznym wszyscy robią takie słodkie, miłe , ciepłe, jasne  dekoracje, a ja ...ja haftuję straszydło.  No cóż...jak przestanę dbać o siebie, to autoportret jak znalazł. Kota już mam, a nawet trzy koty, a zanim się zestarzeję dokumentnie, to na pewno już będą dostępne jednoosobowe pojazdy lotnicze, na wzór dzisiejszych mioteł i hulajnóg.



Ciągnęło mnie do igiełki bardzo, ale po półrocznej przerwie, nie bardzo mogłam dojść do dawnej wprawy w stawianiu krzyżyków. Idzie mi opornie i mylę się często , ale myślę, że dam radę. 

Na razie taka krótka zajawka, bo chwalić się , nie ma czym. Myślę, że po świętach zajrzę i już coś będzie widać.

A to moje wspomniane  koty:


Nie chcą pozować do zdjęć, wolą gapić się, co się dzieje za oknem.

Moja choinka już trzeci rok stoi na tarasie. 

Składam wszystkim tu zaglądającym serdeczne życzenia zdrowych, spokojnych Świąt i gwiazdek z nieba , które spełnią Wasze marzenia.