Na ten moment wyszywania mam dość. Po skończeniu wróżki nawet nie posegregowałam mulin, tylko włożyłam je do pudełka i schowałam. Teraz wzięłam się za szycie. Marzyła mi się kosmetyczka , taka, w której mogę zabrać swoje kosmetyki i korzystać z nich pod prysznicem na basenie. W kosmetyczce potrzebne było mi duże ucho, żebym mogła ją powiesić bez obawy, że naleje mi się tam woda. Pierwsze koty za płoty, kosmetyczka jest. Nie miałam pojęcia jak się do tego zabrać, ale obejrzałam jakiś tutorial i na basenowe potrzeby wystarcza . Następna będzie ( o ile będzie),lepsza.
Siedzę w wolnej chwili przy maszynie i coś tam skracam, zszywam , poprawiam. Z ubraniami to jest tak, że niezależnie od tego, że wydaje się, że materiał niezły i niezależnie od wydanych pieniędzy, nie ma gwarancji, że rzecz będzie dobra jakościowo. Tak było też i z moimi koszulami nocnymi. Po praniu zrobiły się jakieś takie kuse i szczuplutkie. Wyrzucić szkoda, bo mało używane, spać w tym nie bardzo, bo zamiast okrywać to, co trzeba, odkrywają i jeszcze się rolują ... do pasa!
Ucięłam więc dól od t- shirtów i przyszyłam do owych nieszczęsnych koszul. Pomysł okazał się dobry, bo z czterech szmat, zrobiłam dwie rzeczy w miarę porządne. Po przespaniu kilku nocy i po kolejnym wypraniu stwierdziłam, że ta jedna to może wyszła mi coś za długa . Skrócenie to parę chwili, bo maszyna stoi rozłożona. Skróciłam, przeprasowałam i w nowym dziele położyłam się spać. Jedna noc - coś, kurde, uwiera. Omotałam się jakoś i do rana dotrwałam.Kolejne noce znowu cierpienie. Przebiegam myślami, co i gdzie ja tam nagrzeszyłam, że koszula we włosiennicę się zamieniła, ale nic mi do głowy nie przychodzi. Wprawdzie w sanatorium byłam , ale ekscesów to tam żadnych nie było. Harcerze z kuracjuszy by mogli brać przykład.
Wszyscy, łącznie ze mną, " stare i schorowane" 😆😉 . W końcu zajrzałam do szwów i okazało się, że...przeprasowałam zbyt gorącym żelazkiem i szwy się zrobiły szorstkie i sztywne. Trzeba znowu przerabiać. Oby się nie okazało, jak u tego krawca, co to trzy razy skracał i jeszcze za krótkie.
Pobyt w sanatorium uważam za bardzo udany. Ileś tam osób nie przyjechało, był luz i swoboda. Siedział z nami przy stoliku pan, który przyjechał samochodem. Po obiedzie pakowaliśmy się w pięcioro w samochód i jechaliśmy nad morze. Kamień Pomorski leży 7 km od morza. Zwiedziliśmy okolicę i kawał wybrzeża. Cały styczeń ostro mroziło, temperatury były przeważnie w okolicy minus 10-12 stopni, ale pogoda była fantastyczna, bo było sucho i bezwietrznie. Dopiero jak wyjeżdżałam przyszły marznące deszcze i nocne mrozy. Z Kamienia Pomorskiego nie było jak wyjechać. Pomorze zamieniło się w lodową krainę baśni. Pociągi nie kursowały z powodu zamarzniętej trakcji. Zabrałam się z kimś do Stargardu ( przy okazji zwiedziłam Stargard) i tam na spokojnie czekałam na kontynuację podróży. Pociąg relacji Szczecin - Białystok ( ja wysiadałam w Kutnie) miał opóźnienia tylko (!) 5 godzin.
![]() |
| plaża w Łukęcinie, pełna fantastycznych , kolorowych kamieni. Oczywiście, że kilka przytargałam do domu |
![]() |
| na brzegu lód się skrzy |
![]() |
| tzw. słoniowe nogi |
![]() |
ruiny kościoła w Trzęsaczu |
Ale, co tam my! W niedzielę, w Międzyzdrojach w ramach WOŚP Leszek Naziemiec, propagator pływania w otwartych wodach o każdej porze roku , opłynął molo dookoła. Mróz wtedy był w granicach minus 8-10 stopni.
![]() |
| ta mała plamka przed łódką, to Leszek Naziemiec |
W ubiegłym roku sporo zwiedziłam. Nie będę streszczała moich eskapad, ale tylko wspomnę takie najciekawsze momenty.
Byłam w Cieszynie. Cieszyn jest śliczny, czysty i bardzo przyjazny turystom. Nie widziałam nigdzie więcej sklepów PSS Społem, a w Cieszynie jeszcze są i chyba mają się dobrze. Można w nich kupić pyszne kanapki na sztuki, z czego zresztą miasto słynie. Mnie najbardziej pasowały te ze śledziem. W Cieszynie jest mnóstwo starych kamienic i kamieniczek, a każda z nich ma niepowtarzalne, bogato zdobione drzwi.
![]() |
| deszczowy Cieszyn |
![]() |
| muzeum w Czeskim Cieszynie |
![]() |
| ogrody Kapias zahaczone po drodze do domu |



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz